Urząd kazał nam wybudować skrzyżowanie. Powiedzieliśmy: sprawdzam.
- Roman Lis

- 5 godzin temu
- 2 minut(y) czytania
Matematyka urzędowa czasem nie ma nic wspólnego z prawem budowlanym. Inwestor kupuje działkę z dostępem do drogi. Prawnie wszystko czyste. Do czasu wizyty w Starostwie.
Dokładnie z taką sytuacją przyszli do nas Marta i Michał. Mieli działkę, mieli wymarzony projekt domu. Brakowało tylko jednej rzeczy - pozwolenia na budowę. A urząd postawił warunek, który mógł przekreślić całą inwestycję.
Krok 1. Biurokratyczny szach
Starostwo wstrzymało wydanie pozwolenia, żądając dodatkowego dokumentu - tzw. decyzji zjazdowej. Teoretycznie zbędnej na tym etapie procedury.
Bez tego dokumentu: decyzja odmowna.
Poszliśmy więc do Zarządu Dróg, żeby załatwić formalność. I tu pojawił się prawdziwy problem. Zarząd Dróg zgodził się wydać papier, ale pod jednym warunkiem: Inwestor sfinansuje budowę publicznego skrzyżowania.
Koszt: kilkaset tysięcy złotych.
Dla wielu biur architektonicznych to koniec rozmowy - pismo trafia do klienta z dopiskiem “proszę załatwić”. Dla nas to był początek pracy.
Krok 2. Sprawdzamy przepisy, nie nastroje urzędnika
Zamiast negocjować z urzędnikiem, który się uparł, przeanalizowaliśmy dokładnie, czego prawo faktycznie wymaga na tym etapie.
Odpowiedź: Starostwo żądało dokumentu, którego Prawo Budowlane (art. 35) w ogóle nie przewiduje jako warunku wydania pozwolenia. Urząd nie może żądać dokumentów spoza ustawy - niezależnie od tego, jak bardzo jest przekonany, że ma rację.
To był nasz punkt zaczepienia.
Krok 3. Odwołanie i strategiczne milczenie
Natychmiast po otrzymaniu odmowy złożyliśmy odwołanie do Wojewody - nie czekając, nie próbując po raz drugi przekonać tej samej osoby w Starostwie.
Mieliśmy w aktach również pismo z Zarządu Dróg, dotyczące warunku budowy skrzyżowania. Niekorzystne dla naszej argumentacji. Nie dołączyliśmy go do odwołania.
Nie dostarcza się dowodów przeciwko samemu sobie. To nie spryt - to po prostu znajomość zasad postępowania administracyjnego.
W Urzędzie Wojewódzkim doszło do bezpośredniej konfrontacji. Na chłodno, bez emocji, wypunktowaliśmy błędy proceduralne instancji niższej.
Krok 4. Wynik
3 tygodnie - tyle zajęło Wojewodzie uchylenie błędnej decyzji Starosty.
100% - decyzja prawomocna, pozwolenie wydane.
0 zł - tyle Inwestor zapłacił za budowę publicznej drogi. Przy grożącym koszcie kilkuset tysięcy złotych.
Dlaczego o tym piszemy?
Klient dowiedział się o całym problemie dopiero wtedy, gdy mieliśmy już rozwiązanie. Nie dlatego, że chcieliśmy coś ukryć - dlatego, że uważamy, że to nasza praca, nie jego stres. Marta i Michał mogli rozpocząć budowę domu bez przeszkód i bez wydawania majątku na żądania, których prawo w ogóle nie przewidywało.
Masz podobny problem z urzędem?
Jeśli urząd stawia Ci warunki, które wydają się nie mieć końca, albo żąda dokumentów, których nie rozumiesz - to akurat nasza specjalność. Sprawdzimy, czy żądanie ma w ogóle podstawę prawną, zanim zapłacisz choć złotówkę.
Zarezerwuj konsultację



Komentarze